31 stycznia 2021

Chcieliśmy i mamy – prawdziwa zima na dobre zawitała do Polski i jest jak kiedyś. Śnieg, zimno, szaro, czasem wyjdzie jakieś słoneczko. Lubię tę porę roku, ale myślami wracam do lata, upału i noszenia na sobie mniejszej ilości warstw ciuchów. Mój ukochany Justynów śpi pod grubą czapą białego puchu i wszystko jest inne, opustoszałe, jak sala teatralna w czasie antraktu. Czeka aż wszyscy wrócą do swoich miejsc.

W ramach tych wspomnień zeskanowałem w końcu swoje zdjęcia z Instaxa, czyli dzisiejszej wersji aparatu Polaroid (który zresztą też cały czas istnieje). Fotografia natychmiastowa to droga lecz wspaniała zabawa, jej prostota i częściowa nieprzewidywalność potęguje radość ze zdjęć zarówno udanych jak i tych nieudanych. To swojego rodzaju ucieczka od czasem nawet nieświadomej gonitwy za perfekcją, nie tylko w sztuce.

************************************************************************

January 31, 2021

And here it is – the real Polish winter arrived. It’s snowy, it’s dark, it’s cold and the sun rarely shines through. I enjoy this time of year but my thoughts like to go back to the summer with its omnipresent heat and the chance to wear way less clothes than now. My beloved town of Justynów is in its deep winter sleep under a thick layer of snow and it feels much like an intermission in the threatre.

Since I’m reminiscing, I found the will to finally scan my Instax photos from last year. Instant photography is expensive but amazing and it’s unpredictability only adds to the happiness you feel when you take a good picture (and bad one too). It’s a great getaway from the everyday race for perfection, not just in art.