Bluszcza nie puszczaj / When on ivy, move lively

Eddie Keaner i Benjamin Blackbourne wędrowali w stronę końca Gryfu. Napisano im w liście, że droga ku Gryfowi nie jest usłana różami. Niestety drugi liść więcej nie wyjaśnił. Nie obarczali jednak nikogo winą. Było ich stać tylko na winorośl.

I jabłka. Eddie lubił jabłka.

Nie lubił natomiast trujących kolców od których się umiera.

Za to one lubiły Eddiego.

Eddie Keaner and Benjamin Blackbourne were on their way to the end of The Neck. They were told that the path is not exactly strewn with roses. There was no hot line to call for help. They had hot vines though.

And apples. Eddie liked apples.

What he did not like was a deadly thorn in his foot.

That thorn, on the other hand, liked Eddie very much.