Team (Un)real

Od zawsze lubiłem gry komputerowe. Grywałem w Zoola, pierwszego Prince of Persia z limitem czasu na 60 minut, pierwsze SimCity, następnie kolejne odsłony GTA i tak dalej. Nadal gram, ale nie poświęcam temu aż tyle czasu i energii co kiedyś. Może dlatego, że życie “w realu” jest na pierwszym planie, a może dlatego, że patrzę na gry przez pryzmat tego, co się działo i co przeszedłem przez ostatnie niecałe 10 lat, wiedząc, że beztroskie czasy powoli mijają .

Od około 2004 roku gram w dzieło studia Raven oraz niedawno zamkniętego przez Disney’a Lucasarts o nazwie Jedi Knight: Jedi Academy. Gierka osadzona jest oczywiście w świecie Gwiezdnych Wojen, oferuje tryby singleplayer oraz multiplayer. Jest to zdecydowanie stary typ multiplayera czyli po prostu rotacja map i proste zasady, kilka trybów i tak dalej. Skoro taka prosta, wydawać by się mogło, że nie ma za dużo do zaoferowania. No i co jest w niej takiego, że już od niespełna 10 lat jest na moim dysku?

Ludzie. No i radość z rozgrywki. Ale jest to układ 95 do 5, bo bez ludzi nie ma zabawy. Wiadomo, że w grach multi tworzą się zespoły graczy. W przypadku JKA były to klany. Na początku grywałem z kolegami z gimnazjum, bo wtedy ta gra była po prostu na topie. Kumplom się znudziło, ja kontynuowałem zabawę. Byłem w kilku klanach, które padły dosyć szybko ze względu na małą liczbę graczy lub brak czasu/pieniędzy na utrzymanie serwera ze strony adminów. Tak więc około 2007 roku kolega, z którym grałem przez poprzednie kilka miesięcy zapytał mnie czy nie chciałbym trafić do wyższej ligi czyli porządnego klanu z wieloma członkami, systemem rang itp. Uznałem, że po co zwlekać skoro mam tam przynajmniej jednego znajomego, a mogę poznać więcej fajnych ludzi. Klan nosił nazwę Unreal i istniał od 2004 roku. Miał nawet własne forum. Niestety nie posiedziałem długo, gdyż mój komputer wyzionął ducha i przez dłuższy czas nie miałem możliwości pograć. Później okazało się, że klanu już nie ma. W 2009 roku, po ponownym zachwycaniu się trybem dla jednej osoby i fabułą gry, wróciłem do trybu multi. No i podczas przeglądania listy serwerów zobaczyłem znajome imiona graczy – klan wrócił. Praktycznie po roku zostałem jednym z trzech liderów i tak jest do dzisiaj. Na chwilę obecną pełna nazwa to Team Unreal i chociaż wynieśliśmy się już z JKA do innych gier to jednak wciąż każdy ze starszych członków ma w głowie historię tego co się działo od początku.

Magia tkwi jednak w ludziach. Wiadomo, e-znajomości i wspólne granie to kupa zabawy. Co innego jak te znajomości utrzymują się przez lata. I chociażby moment spotkania na serwerze kogoś kto nie grał od 5 lat i nagle postanowił wrócić – to właśnie jest tym co trzyma graczy tak długo. Ile razy jest tak, że tworzone są zloty i spotkania graczy jednego klanu z całego świata. Do tej pory udało mi się spotkać dwie osoby z JKA – świetni ludzie. Jest forum klanu, cała strona, grupa na Facebooku, inne gry gdzie można razem pograć. Wszystko to ułatwia nie tylko komunikację, ale też całe zarządzanie grupą.

Na swoje lata w JKA patrzę jak na niezłą szkołę życia i naukę dyskutowania z ludźmi. Pomijam, że kiedyś to było jedyne miejsce gdzie mogłem potrenować język angielski, który dziś studiuję. Będąc liderem, trzeba borykać się z konfliktami, kłótniami, sprawami związanymi z serwerem, problemami technicznymi, trudnymi charakterami graczy, wrogami, pseudo-hakerami, atakami itp. Wszystko to niesamowicie przydaje się w prawdziwym życiu. Granie w ten sposób uczy nie tylko asertywności, ale też pozwala rozpoznać różne typy zachowań i cechy charakterystyczne dla poszczególnych grup wiekowych. Uczy też mediacji.

Przez te kilka lat zaobserwowałem, jak dużo taki klan może znaczyć dla ludzi. Niektórzy zwierzali się z najgorszych przeżyć, problemów z rodziną, kłopotów ze zdrowiem, śmiercią bliskich. I nie na zasadzie, żeby poszpanować (chociaż to też się zdarzało), ale żeby zasięgnąć rady co zrobić dalej, bez patrzenia komuś w oczy i bycia osądzonym po łzach czy rumieńcu. Często było tak, że ludzie dzielili się problemami z resztą klanu zanim powiedzieli o nich rodzicom czy swoim partnerom. I nie było wyśmiewania, nie było szydzenia z nieszczęścia drugiego. Mimo, że można być anonimowym do pewnego stopnia, nikt się nie śmiał, tylko podtrzymywał na duchu, doradzał, dzielił się swoimi doświadczeniami. Nie będę przytaczał przykładów. To jest piękne, to jest coś czego ludzie uważający gry za stratę czasu nie widzą, w czego istnienie nie wierzą. Sceptykom łatwiej jest nie doświadczać niczego i krytykować z dala, tworząc sobie przy tym opinię eksperta. A tymczasem taki 13-letni szwed czy anglik wie na ten temat o wiele więcej. Internet jest potęgą, a wciąż pozostaje niedoceniony w pewnych aspektach.

Niektórzy nie przyznają się do bycia w klanach czy społecznościach skupiających się na grach. Nigdy tego nie rozumiałem, ale się nie czepiam. Jak kto lubi. Ja osobiście bardzo się cieszę, że mam stały zespół ludzi z którymi mogę śmiało pograć i powspominać chociażby 2007 rok. Mógłbym się tak rozpisywać w nieskończoność, o tym ile problemów napotkałem i ile genialnych ludzi poznałem, ale chwilowo na tym skończę i wracam do gry 🙂

Team Unreal można znaleźć TUTAJ

I’ve always liked computer games. I used to play Zool, the very first Prince of Persia with the 60-minute time limit, very first SimCity, all parts of GTA and so on. I still play but not as often as I did before. Maybe because real life is more important to me or maybe because I look at games bearing in mind what I have experienced in the last 10 years.

One game hasn’t left my hard drive since 2004. It’s one of the best Star Wars games, created by Raven Software and (already closed by Disney) good, old Lucasarts – Jedi Knight: Jedi Academy. If offers two modes: singleplayer and multiplayer. The second one looks old and…well…it is old. From FFA to Deathmatch or Dueling, simple gameplay with map rotation and time limit (unless admins state otherwise). Plus mods and all that stuff. So if it’s so simple and old, how come it’s still there after all those years?

People. Players. And the game itself. But it’s a 95 to 5 division. Without people, there’s no fun. It’s obvious that in multiplayer games, clans and communities are created. Clans in JKA were a lot of fun but often only temporarily. I used to be in a few and they usually died fast because admins ran out of cash to pay for their servers or people just got bored (just like my secondary school friends with whom I started). They quit, I stayed. In 2007, a friend from my last clan asked me if I wanted to try the higher league and join a strong community. I said why not, especially that I knew how big this one was. Back then it was called Unreal and was founded in 2004. It was great, but unfortunately I couldn’t stay long because my PC burned down like a match. And when I came back the clan was gone.

In 2009 I came back to JKA to see which servers are still on and to my amazement I found Unreal, all alive again. I immediately re-joined my old friends and after a year I was offered to be one of the three leaders that govern the community so once again I said “why not!”. Today I’m still one of them and I’m still happy to be there. Although we left JKA, we still play other games and stay together, reminiscing how things  were “back in the day”.

The magic is where the people are. Obviously, e-friends and playing together brings lots of fun. It goes to the next level when you meet someone on a server after 5 years and you still remember each other – that’s what keeps the whole thing together. There are meetings of people from all over the world, people who know each other from games. So far I’ve met 2 of my clans’ members and they turned out to be awesome. It’s amazing that there’s a clan website, the server, Skype, Facebook and so on. All this not only makes it easier to  keep in touch with everyone but also to manage the entire thing.

I look back at my JKA years as a nice lesson of life and people skills. Also, it used to be the only place where I could use and improve my English before I started English philology at the University. It’s not easy being a leader of such a community because you have to deal with conflicts, constant fights, technical and server issues, tough people with bad character, pseudo-hackers, attacks etc. But it’s also very rewarding, especially when everything’s going well and people are simply having lots of fun. Playing games teaches assertiveness, mediation, solving problems and dealing with people of certain ages.

During my JKA years I have observed how much can such a place mean for people. Some of them confessed their worst sins of the day there, told others about their real life problems (and believe me, not the little ones but life-changing), asked for advice, help and comfort. I guess it was easier for them to ask on the server and not be judged by their tears or blushing. I often saw that people told us their problems before talking to their parents. Where does that put the clan? High, for sure. Best thing was, even though to some point people are anonymous there, no one was laughing, no one was making fun of other peoples’ issues. Instead, they offered support and assured them that it’s all going to be ok. And that’s beautiful. it’s something that the people calling themselves educated and claiming that playing games is a waste of time don’t see. They prefer to show off with their ignorance and publicly make idiots of themselves by spreading bullshit about how useless internet gaming is. And I mean who knows, who knows how many lives were saved by people in games just over an internet talk. How many teenagers out there were suicidal and were comforted and calmed by their e-friends? I have a feeling that a 13 yo Jedi from my clan knows more about people than every of those so-called specialists. Internet has so much power, yet it’s still so underestimated.

Some people don’t admit to being in gaming communities, clans or guilds. I never understood that but whatever. I’m personally very happy and proud to be in one, to have a team of people I can always talk to or have fun with or even just sit and reminisce, let’s say, 2007 when everything was different. I could go on and on and on about what else happened back there, about all the amazing people I played with and still do sometimes. But yeah, I guess it’s enough for now. Well, back to the game 🙂

Team Unreal can be found HERE