Zastanawiałem się dzisiaj przez chwilę który w zasadzie mamy dzień miesiąca. Tak to jest przed Świętami, dni ciągną się powoli, a jedyna rzecz, która pozwala je od siebie odróżnić to dania w korpo-stołówce. Wtedy pan z radio ZET oznajmił, że mija właśnie 35 rocznica śmierci Johna Lennona. Ach, no tak…8 grudnia.

Nie będę się rozpisywał na temat Beatlesów, bo taki post już był. Rozumiem również, iż z racji swojego wieku nie mogę za bardzo opisać jaki wpływ miał swojego czasu John na ludzi (nie było mnie wtedy nawet w planach, a Chapman uznał, że wpakuje mu kilka kul w klatkę piersiową).

Mogę natomiast powiedzieć, że z punktu widzenia człowieka, który urodził się niespełna dekadę po tym strasznym wydarzeniu i który dorastał w epoce popu i technologicznego boomu, John Lennon również jest bardzo ważną i piękną postacią.

Nie twierdzę oczywiście, że wszyscy moi rówieśnicy słuchali Lennona i uważają go za nie wiadomo kogo. Wręcz przeciwnie. Beatlesów zacząłem słuchać gdy miałem 7 lat, a mój gust muzyczny nie istniał. Podobały mi się melodie, słów za bardzo nie rozumiałem. Potem podczas korepetycji z angielskiego postanowiłem z własnej woli przetłumaczyć Help! i sprawdzić przy okazji o co w tym wszystkim chodzi. Przekład wyszedł mi oczywiście miernie, ale po krótkim czasie uznałem, że skoro lubię piosenkę, a nie wiem o czym jest to zapewne sporo tracę. Troszkę się na tej myśli “przejechałem”, bo jak wiadomo sporo utworów Beatlesów nie ma głębszego przekazu…a czasem nawet sensu.

Podczas gdy moi koledzy śmiali się, że słucham muzyki lat 60tych i 70tych zamiast Paktofoniki, ja wsłuchiwałem się w Imagine, które jest utworem ponadczasowym. Nieważne do jakiego stanu doprowadzi się świat w ciągu następnych dziesięcioleci, Imagine zawsze będzie powodować, że ktoś się zamyśli, wzruszy i na końcu ucieszy. I o to chyba chodzi w muzyce. Żeby żyła nawet po śmierci tego, kto ją stworzył.

Mamy rok 2015, a Lennon w 35 rocznicę swojej śmierci nadal jest żywy.*

*oczywiście w przenośni…chociaż kto go tam wie…mówią, że Jim Morrison żyje i mieszka w Himalajach,

I forgot which day it was today. That’s what happens before Xmas, days go by slowly and the only thing that makes them unique is a new thing to eat at your favourite diner. But then a nice guy on the radio said that John Lennon died exactly 35 years ago. Ah yes…8th.

I don’t really want or need to give you an essay here on The Beatles, nor can I really describe the real influence John had on people during his time. But I can tell you the point of view of a guy born nearly a decade after the assassination, someone who grew up in the era of pop and technological boom, I can tell you that for such person JL is also a very important and beautiful person.

Well I’m not saying that everyone my age listened to Lennon and think of him as an amazing person. My journey with his music began when I was 7 and I didn’t really listen to anything yet. I liked the sound, did not understand the words. During my English lessons I’ve decided to translate Help! and see what is it all about. The translation was crap obviously but it inspired me to know more. I found out that some Beatles songs didn’t really have a deeper meaning…or sense at times. Anyway, when my peers laughed at me for listening to “old” music and not modern rap or whatever, I was hypnotyzed and in love with Imagine which is ridiculously timeless and universal. I am sure that whatever our world turns into within the next decades, there will be someone who listens to this song, stops to think, sheds a tear and laughs at the end.

I guess that’s what music is all about. It needs to live on its own, even after the one who made it is dead.

 It’s 2015, and Lennon is still with us.*

*it’s a metaphor obviously…but who knows…they say Jim Morrison is alive and lives in the Himalayas.

One thought on “8.12”

Comments are closed.