No i po Świętach, no i mamy rok 2016.

1 stycznia jest zawsze dziwny. Ludzie budzą się po nocnych balangach czy oglądaniu fajerwerków z Polsatem i nachodzą ich refleksje…jaki był poprzedni rok, co zmienić w tym, co poprawić, jak stać się lepszym człowiekiem?

Zawsze uważałem postanowienia noworoczne za swojego rodzaju przydatną głupotę. Człowiek chce się zmieniać na okrągło i Nowy Rok jest idealnym punktem startu dla takich zmian. Jest to też najlepszy dowód na jego lenistwo, ponieważ jeśli chce się coś ze sobą zrobić, należy zacząć od razu.

Ale nikt nie jest doskonały.

Christmas is over and 2016 is here.

First day of January is always weird in a way. People wake up after long parties and start to think things over…what was the last year like, what should I change, how to improve stuff, how to be a better human being?

I always saw new year’s resolutions as a kind of useful idiocy. We want to change all the time and the beginning of a new year is the perfect date to start doing it. It also proves one’s laziness because if you want to revolutionize yourself you should do it right away.

But nobody is perfect.