Jak bardzo musi mylić się partia rządząca, żeby codziennie przez największe miasta kraju maszerowało dziesiątki tysięcy ludzi w proteście przeciwko jej postanowieniom? Odpowiedź brzmi: bardzo.

W Łodzi w  minioną niedzielę, 2 października 2016 roku, odbył się marsz przeciwko zaostrzeniu przepisów antyaborcyjnych. Chyba nie trzeba tłumaczyć, co taka ustawa wprowadzi, bo wie o tym już cały kraj, a może i nawet świat.
Nie będę się rozpisywał jaki beznadziejny jest obecny rząd i jak bardzo daje dupy.
Nie zamierzam też pokazywać palcem wszystkim, którzy w dobrej wierze zagłosowali na obecnych rządzących, że popełnili olbrzymi błąd.
Nie skrytykuję tych, którzy nie poszli na wybory, “bo nie było na kogo głosować.”
Nie opiszę swojego zdziwienia tym, jak wielki tłum zebrał się w centrum miasta – powinno być jeszcze więcej.
Nie wyrażę słowami tego, jakie odczuwam zdenerwowanie obecną sytuacją w kraju.
Nie wyśmieję tego 10-letniego gówniarza, który trzymał baner “obrońców życia” i chował twarz pod kapturem. Te 20 złotych na pewno mu się przyda.

Powiem tylko tyle – w chwili obecnej jest mi wstyd, że jestem Polakiem i mieszkam w tym kraju. Wstyd mi za to, że ktoś np. w Stanach przeczyta artykuł o tym, co się tutaj dzieje i złapie się za głowę z niedowierzania, że są jeszcze tak zacofane kraje. Jednocześnie boję się z żoną postarać o dziecko, bo za kilka lat przyjdzie do mnie i zapyta dlaczego postanowiłem mieć potomstwo w takich czasach.

Nie wiedziałbym co odpowiedzieć.

How wrong can the government be when thousands of people march against its’ decisions day after day in the biggest cities all over the country. The answer is: a lot.

A huge protest against the abortion ban took place in my city on Sunday, 2.10.2016. I don’t have to tell you what passing of this law would mean. I think the whole world already knows the story.
I will not write about how shitty the current government is and how much it blows.
I will not point to the ones who voted for them, while saying how big the mistake was.
I will not point to the ones who did not attend the election ‘because there was no one to vote for.’
I will not describe how annoyed I am with the situation in Poland at the moment.
I will not laugh at the 10-year old who was holding the “Pro-Life” banner while hiding his face under a hood. He will surely put the 20 pln to good use.

All I have to say is that at the moment I am ashamed of being Polish. I am ashamed that someone somewhere in the US will read an article on it and shake his head in disbelief that such countries still exist. I’m also afraid of bringing a child to this country as one day he/she may come to me and ask ‘what the hell were you thinking?’

I would not have an answer to that.