1 stycznia 2021

Gdyby rok 2020 był korkiem od wina…

Cały świat odetchnął, starł pot z czoła i radośnie oznajmił, że najgorszy rok dla ludzkości (w tym stuleciu i od dłuższego czasu) się skończył. Zupełnie jakby los i naturę obchodził jakiś kalendarz i wyliczanki.

Ostatnie 366 dni było prawdziwym egzaminem dla człowieka jako jednostki i ludzkości jako wspólnoty. Przestały się liczyć takie rzeczy jak pochodzenie, rasa, orientacja seksualna, stan cywilny, zawód, wykształcenie, znajomości czy rozmiar buta. Po raz pierwszy odkąd jestem na tym świecie ludzkość została naprawdę zjednoczona i uwiązana na jednej smyczy. SARS-CoV-2, potocznie nazywany koroną, zamknął wszystkich w domach i wystawił na próbę cierpliwości i zdrowego rozsądku.

Na początku lipca odszedł Nick Cordero, wschodzący gwiazdor Broadwayu. Wirus opuścił go po około tygodniu, zostawiając podziurawione, bezużyteczne płuca i liczne komplikacje, które zmusiły lekarzy między innymi do amputacji prawej nogi, wprowadzenia go w śpiączkę, podłączenia do kilku maszyn i liczenia na cud. Ten niestety nie nastał. Cordero zostawił żonę i rocznego syna. Przez okres trwania choroby nikt poza lekarzami nie mógł go zobaczyć.

Przykład Nicka został mi w głowie na długo i nawet pół roku później wydaje się być najlepszym dowodem na to, że nikt nie powinien czuć się bezpiecznie. COVID-19 nie zabija każdego, większość chorych nawet jej nie czuje, spora część osób nawet nie wie, że ją przeszła. Obecna śmiertelność wynosi ok. 2%. Niestety te 2% jest skazane na paskudną śmierć. I nie chodzi tylko o osoby w podeszłym wieku. Nick miał 41 lat i był całkowicie zdrowy. Czemu tak mocno zachorował? Nie wiadomo.

Od marca pracujemy z żoną z domu, nosimy maseczki, nie spotykamy się z nikim w większych grupach, myjemy ręce po zakupach i tak dalej. Żyjemy rozsądnie, bo nie chodzi o nas, a o innych, żeby nie zarazić rodziców, sąsiada, ekspedientki w sklepie, kuriera, dostawcy pizzy. Każdy ma kogoś, kto przeszedłby COVID-19 bezobjawowo. Każdy ma też kogoś, kto mógłby się zmieścić w tych 2%.

Wspomniałem wyżej o egzaminie ludzkości i patrząc na wysyp osób, które ignorują to zagrożenie (a nawet zaprzeczają jego istnieniu) i sieją kretyńskie teorie spiskowe dla pobudzenia własnych emocji mam wrażenie, że został on oblany zanim się na dobre zaczął. Przeraża mnie głupota i obojętność na losy innego człowieka przez własną zarozumiałość., a tak niestety zachowuje się coraz więcej osób.

Tak na koniec, najtrafniejsza opinia jaką ostatnio słyszałem na temat pandemii zahacza o fotografię. Patrząc wstecz, ludzi zawsze poruszały zdjęcia z Wietnamu, Afganistanu, Iraku, fotografie głodujących dzieci w Afryce, poparzonych strażaków gaszących blok czwarty w Czarnobylu, płonących wież World Trade Center, pożarów w Australii, tsunami, huraganów. Dzięki emocjom przekazywanym przez fotografów w mediach ludzie uczyli się co jest złe i czego należy unikać.

COVID-19 nie jest fotogeniczny, nie przeraża nikogo, to tylko ludzie za zamkniętymi drzwiami.

Do dziś prawie 2 miliony osób.

********************************************************************

********************************************************************

January 1, 2021

If 2020 was a wine cork…

The whole world took a big breath and wiped the sweat off of its forehead as the worst year of this century came to an end. As if fate and nature cared about human calendars.

The last 366 days were a one big test for all of humanity. Things like country of origin, gender, race, sexual orientation, marital status, education, work experience, shoe size lost their meaning. For the first time in my life I witnessed the whole world being brought together by the same thing. SARS-CoV-2 locked everyone inside their homes and challenged to a trial of patience and common sense.

One case that stuck with me was Broadway’s rising star, Nick Cordero, who passed away in July. Although the virus was out of his system after a week in the hospital, it almost completely destroyed his lungs and caused blood clots which led to the doctors amputating his right leg and put Nick into a medically induced coma. Everyone prayed for a miracle which did not happen and Nick left his wife and one year old son. During his infection, no one could visit him.

Nick’s case still horrifies me, even today it seems like the best example of what COVID-19 can do to your body. The virus doesn’t kill everyone, most won’t feel it, many won’t even know they had it and the death rate is around 2%. Unfortunately those 2% suffer a lot and it’s not just old people. Nick was a perfectly healthy 41-year old guy. Why did he get that sick? No one knows to this day.

We’ve been working from home since March, we wear masks, wash our hands and all that jazz. We are considerate not only of us but most importantly others, our parents, friends, the UPS guy, pizza guy. Everyone knows someone who would go through the disease without any symptoms as well as someone who could be in those 2%.

I mentioned the test that humanity is facing and looking at how many denialists and ignorants walk this Earth, claiming it’s all fake, makes me think we’ve failed before it even started. I am appalled by the sheer stupidity and indifference to the well-being of others. Sadly, that’s how many people are acting now, regardless of facts and science behind them.

To end this post, let me share an opinion I recently heard which also touches the matter of photography. Looking back, photographs always touched people – wars, Vietnam, Iraq, Afghanistan, starvation in Africa, hurricanes, tsunamis, fires in Australia, firefighters in Chernobyl, WTC towers collapsing etc. The messages these photos conveyed taught people about things humanity shouldn’t be experiencing and spread awareness.

COVID-19 isn’t photogenic, it’s just two million people dead, behind closed doors.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *