Nienawiść tłumaczona miłością.

Wyobraź sobie, że jesteś znowu w szkole, klasa 6b, jest was trzydziestu. Facetka od polaka pyta kiedy ma być klasówka, jutro czy za tydzień. Kto chce jutro, podnosi rękę. Jedni chcą jutro, inni za tydzień, ale większość ma to w dupie, bo jest zła, że w ogóle musi wybierać i żaden termin im nie odpowiada, a w ogóle to pieprzyć te klasówki, po co to komu potrzebne. I tak się nie nauczą na czas.

Za jutrem głosuje 8 osób, za przyszłym tygodniem 5, a reszta się obraziła i siedzi z posraną miną. W ten sposób 26% całej klasy wybrało za wszystkich. Osiem osób się cieszy, pięć chciało za tydzień, a 17 od początku było niezadowolonych, a teraz jest nawet bardziej niż wcześniej. W pokoju nauczycielskim facetka chwali się typowi od matmy, ile to ludzi jej posłuchało, aż 43%! Matematyk za to puka się w głowę.

No. A teraz pomyśl, że ten sam scenariusz czeka Cię w najbliższy weekend, tyle że nie wybierasz terminu klasówki, a prezydenta kraju.

Nie jestem typowym patriotą, nie pałam jakąś bezgraniczną miłością do Polski, ale bardzo ją lubię. Czuję dumę gdy Kamil Stoch wygrywa kolejne zawody albo gdy ktoś zza granicy przyjedzie i powie, że jest tu pięknie, a pierogi to jego nowe ulubione jedzenie, lepsze niż pizza! Czuję też smutek gdy z niej wyjeżdżam i ulgę jak do niej wracam.

Wkurwia mnie natomiast pewien rodzaj polskości, który bardzo często wylewa się za granicę i zaciera postrzeganie mojego kraju. Nagle pierogi i krajobrazy schodzą na drugi plan, bo się okazuje, że znowu coś ta Polska robi głupiego. Nie będę wchodził w szczegóły. Jest mi wtedy wstyd. Że jakieś CNN czy inne BBC podaje, że Polska robi tak i tak, a na całym świecie robi się już dawno inaczej. Że wszyscy się teraz z nas śmieją. Że podczas gdy inne kraje idą do przodu, polskość niczym kotwica trzyma nasz mały, biało-czerwony kuter w porcie.

Wkurwia mnie ten beznadziejny, sztuczny, kiczowaty, debilny, pusty, trujący i przerobiony na biznes pseudo-patriotyzm, wyrażany na każdym kroku, podparty wiarą w Boga. Patrzę czasem na nagrania z wieców czy protestów, stoi gość, z krzyżem w łapie i krzyczy do kamery “powiesić komuchów, zajebać pedałów!”. W drugiej łapie flaga. I nie jest to już tylko ten stereotypowy łysy dres co kiedyś, to są dziadkowie, babcie, wnuki, ciocie, dzieci, pani z Żabki, ten przemiły sąsiad… i wiesz co? Większość z nich pójdzie zagłosować. Bo mimo wszystko wiedzą, że to ważne.

Nienawidzę typu Polaka, który zamyka się na swoim polu kartofli, krzywo patrzy na tych z innej “wsi” i gówno go obchodzi, kto rządzi, byle dawał kasiorę i nie wpuszczał tamtych drugich na pole, bo proboszcz powiedział, że to zło, to ma rację, wiadomo.

Nienawiść tłumaczona miłością.

Wstyd na arenie międzynarodowej to jedno, bo przynajmniej są te pierogi, które wszyscy zjedzą i z czasem chociaż trochę zapomną o aferach. Gorszy jest wstyd domowy, wewnętrzny. Polityka swoją drogą, ale nic mnie tak nie denerwuje, jak ludzie, którzy mają możliwość wzięcia udziału w wybieraniu władzy, a sprawę olewają. Następnie są niezadowoleni z wyboru, tak jak tych kilkunastu szóstoklasistów wspomnianych wyżej. Tyle osób chce demokracji w kraju i twierdzi, że jest ona ważna, a jednak z niej nie korzysta. Nie musisz być specjalistą w dziedzinie polityki, nie musisz pamiętać ostatnich pięciu prezydentów, nie musisz nawet znać hymnu na pamięć. Wystarczy pomyśleć.

Serio. Usiądź sobie na godzinę w necie, przeczytaj programy wyborcze, pooglądaj wywiady, poczytaj analizy, opinie, wyrób sobie własne. Wiem, że nuda, ale to nie jest dużo pracy, przy okazji się czegoś dowiesz. Na pewno jest ktoś, kto jest bliższy Twoim opiniom i wyznaniom niż ten drugi. Wiadomo, że nie ma ideału… i nigdy nie będzie. Ale coś zawsze jest.

Następnie wstań w niedzielę z fotela, rusz łaskawie dupsko do komisji i zagłosuj. Gówno mnie obchodzi, że “bindżujesz” po raz piętnasty “Grę o Tron”, że będziesz na działce, że masz randkę i musisz się wykąpać albo jechać do Ikei po krzesło “LÅNGFJÄLL”, bo stare się zepsuło.

Nie rób z siebie i ze swojego kraju pośmiewiska, nie pozwól, żeby w najbliższy poniedziałek albo po drugiej turze CNN pisało, że w Polsce prezydenta wybrało 35% narodu. Nie zostawiaj decyzji w rękach innych, pokaż, że coś znaczysz i że kraj znaczy coś dla ciebie. Że jesteś mądrzejszy od tych, co chcą wieszać i wygnać.

Nie bądź chujem, idź zagłosuj. Tylko weź maseczkę i rękawiczki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *