Album?

(For English please scroll down)

Osoby, które zaglądały od czasu do czasu na mojego bloga w ciągu tych ostatnich 10 lat mogą kojarzyć, że zwykłem wrzucać na niego zdjęcia z Justynowa, małej miejscowości niedaleko Łodzi. Było to miejsce moich wakacji od wczesnych lat 90tych aż do ~2013 roku kiedy zacząłem pracować i zamiast dwóch miesięcy wolnego mogłem sobie pozwolić na ustawowe 20 dni.

Justynów nie był tylko miejscem mojego beztroskiego grzebania w pępku czy jeżdżenia na rowerze, ale też wspaniałym warsztatem fotografii. Mając do dyspozycji swój amatorski sprzęt, statyw i stary dom ciotki z garażem pełnym gratów spędzałem całe dnie na nauce światła, pracy z kilkoma planami, patrzenia na otoczenie i tak dalej. Nie było nikogo, kto powiedziałby mi czy robię dobrze, pokazał jak ustawić sobie kadr czy wyjaśnił złoty podział. Jakimś sposobem jednak czułem czy „fota gra czy nie” i kilka zdjęć z tamtego okresu cały czas uważam za udane. W końcu wiedziałem jak nie tylko patrzeć, ale też widzieć.

Kilka lat temu przeglądałem stare albumy rodziców ze zdjęciami z naszych wspólnych wakacji. Jak to zawsze bywa w takich sytuacjach, za sprawą odbitek powróciły na chwilę smaki, zapachy i dźwięki tamtych chwil. Dwa dni później pojechałem do Justynowa odwiedzić ciocię i ogólnie popatrzeć na coś innego niż ekran komputera. Mając wciąż w głowie obrazy sprzed 20 lat automatycznie porównałem je z tym, czym Justynów jest dzisiaj. Kontrast i zmiany otoczenia, większe czy mniejsze, wywołały u mnie potrzebę spisania tego jak było kiedyś i jak jest dziś. Między innymi tak narodziła się idea zebrania wszystkiego w jednym miejscu – smaków, zapachów, dźwięków, wspomnień miejsc i ludzi, ciekawych wydarzeń lub kompletnej nudy.

Na początku miał to być album, jednak stwierdziłem, że temat prosi się o dłuższą i spokojniejszą formę, bardziej dopracowaną i przemyślaną – książkę. Decyzja dosyć odważna, bowiem pisarzem nie jestem. Lubię natomiast pisać, więc czemu by nie spróbować. Na dobrą sprawę nic mnie nie goni poza własną ambicją.

Uznałem, że zacznę jednak od albumu, swojego rodzaju zakwasu, który będzie bazą całego projektu. Zacząłem od zapisku „album?” w notesie, następnie spisałem kilka pomysłów, pozginałem kilka kartek A4 na pół i ustaliłem formę oraz layout tekstu i zdjęć, napisałem, zeskanowałem zdjęcia, kilka dorobiłem, wymyśliłem tytuł, złożyłem, wysłałem do druku – i jest!

Album nosi tytuł „Pepperland”, co jest nawiązaniem do filmu „Yellow Submarine” oraz muzyki Beatlesów. Opisuje i pokazuje osiem najważniejszych dla mnie miejsc w Justynowie. Nie jest skomercjalizowany, bo powiedzmy sobie szczerze – nie mam nasrane pieniędzmi i muszę się zadowolić wydrukiem „z Allegro”. Kilka kopii rozdałem najbliższym, chociaż jeszcze nie wszystkim z mojej listy. Tutaj zaś będę regularnie zamieszczał po jednym rozdziale, oczywiście w dwóch językach.

Zachęcam, zapraszam i mam nadzieję, że się spodoba.

============================================================================================================================================================================================================================================

Those of you who’ve been popping in here from time to time for the past 10 years probably recall me posting a lot of photographs of and from a nearby town of Justynow. It was a place of my summer holidays from early 90s up until circa 2013 when I got my first job and the usual two months of freedom turned into twenty days.

Justynow was not only a place to fart around and ride my bike. It was also the perfect photography workshop. I had my camera, a tripod, free time and my aunt’s big old house with a garage full of old and rusty stuff covered in dead spiders. I spent most of that time on learning everything there was to learn photography wise – light, how it works, what to do with it, how to put two plans together, how to not only look but see as well. Looking back, I stil consider some of those old photos quite good.

Couple of years ago I was visiting my parents and casually looked through one of their old albums. I came across a bunch of pictures from the 90s which immediately brought back memories of smells, tastes and sounds. Two days later I visited my aunt in Justynow just to see what’s up and it hit me how much that placed had evolved over the years. That contrast and an overwhelming feeling of the inevitable change made me think about writing it all down and describing how it was before and how it is now. Just for myself. That’s more less how I got the idea of creating something that will store the memories of those old smells, tastes and sounds forever.

At first I thought a simple zine or an album would be enough but knowing how much history and stories there are to tell, I bravely decided to give it a more complex and mature form – a book. I know it’ll take time and lots of effort but at the same time… who’s in a hurry?

I did however start with an album – a base for the bigger thing, a core so to say. From a simple word in my notebook, through a few bigger notes, folded pieces of paper with layout options, texts, new and old photos and finally sending it out for printing – Pepperland was born.

The title is a reference to The Beatles and the movie „Yellow Submarine”. What I did was describe and show eight of the most important places in Justynow, at least to me. I gave a few copies out already, family only. This is nothing suitable for the commercial market but for a blog – why not. I’ll be posting the chapters one by one, once I translate the texts.

Stay tuned and I hope you’ll like it.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *