Czemu? Bo fotografia to nie tylko zachody słońca, kwiatki i szczęśliwe chwile, ale też rzeczy straszne, obrzydliwe i wywołujące odruch wymiotny. Fotograf wojenny w Afganistanie czy Iraku musi pstrykać ludzi umierających na rękach ich bliskich, zakrwawionych, z flakami na wierzchu. A to jest mój osiedlowy Afganistan, trupy też bywają. Miałem inny pomysł na to zdjęcie, z drugim planem, na którym jest szczur-wtedy było by jasne, czemu kot nie żyje (szczur+trutka). Ale niestety w przyrodzie nic się nie marnuje i szczura zjadł inny kotek (prawdopodobnie leży gdzieś niedaleko). W każdym razie-z piwnicznego gryzonie były tam tylko szczątki i nie było sensu modyfikować scenerii.