11.11





Czyli świętowanie odzyskania niepodległości. Jak co roku „impreza” pod katedrą i wciąż to samo. Dałbym foto z zeszłego roku, ale pogoda była inna. Ów zasrany deszczyk spowodował plamę na jeansach po upadku w kwiatki koło Grobu Nieznanego Żołnierza (nie byłem jedyny, który glebę zaliczył), mokry aparat i przeziębienie. W tym roku szczerze mówiąc olałem lekko patos itd. i postanowiłem się skupić na sytuacjach o obrazkach niekoniecznie związanych z tym świętem. No, może poza żołnierzami. Przed wyjściem z domu myślałem, czy by nie wziąć parasola, ale „gdzie tam będę biegał z aparatem i parasolem!”. Jak się okazało, jedna pani fotoreporter jakoś sobie poradziła 🙂