100


Tytuł taki, że 5 maja tego roku, o godzinie 20:43 powstał pierwszy post na tym blogu. Zakładając go nie myślałem, że uda mi się go utrzymać i po kilku tygodniach o nim zapomnę. No, ale jakoś leci. Dzięki tym, którzy wchodzili i oglądali 🙂

A teraz jubileuszowe setno-postne zdjęcie – z wakacji w Justynowie. Jednym z moich ulubionych motywów na wakacjach są zdjęcia gwiazd. NIC nie dorówna siedzeniu od 20:00 do 2:30 w nocy z aparaturą na łączce przed domem i pstrykaniu nieba. NIC!!! Uczucie porównywalne z chodzeniem wzdłuż brzegu morza, umysł się wyłącza, cisza, spokój. Wydaje się, że każda „spadająca gwiazda” robi potworny hałas (pominę komary). Przypomina mi się scenka, kiedy siedziałem i uczyłem się pstrykać niebo, a nie miałem pilota zdalnego sterowania i siedziałem z palcem na migawce nieruchomo przez kilka minut (wiem wiem…samowyzwalacz idioto!). No i tak siedzę sztywny jak kłoda, a tu dosłownie metr ode mnie zapierdziela jeż, dosyć duży. Nie wiem czy był ślepy czy zaspany, ale po prostu mnie nie zauważył i minął mnie spokojnym tempem. Coś niesamowitego. Szczęka mi opadła ze zdziwienia, bo zawsze jak mnie widział to uciekał jak szalony (tak, on mieszka na mojej działce-koło studni). A wracając do zdjęcia, to właśnie to, co widzę gdy spędzam pół nocy na zewnątrz. Tutaj pamiętam, że czekałem na księżyc aż wyjdzie zza lasu, ale najlepsze zdjęcia wyszły jak siedział za drzewami. Łuna plus drobne obłoczki i mamy taki widok. Owo zdjęcie było zrobione w ten sposób: 18mm, czas 90,5 sek., f/3,5, ISO 100. Żadna filozofia jednym słowem.