Świąteczne dekoracje



Uwielbiam takie zabawy, wszystko samemu się ustawia, przygotowuje…Patrze z góry-no pięknie, estetycznie, ładnie. Patrzę przez aparat…kurde wstążka krzywo, bombka brudna, mąka się sypnęła na koc i widać, cynamon się przewrócił…wtedy aparat na bok i układanie od nowa. Mam książkę pt. “Bożonarodzeniowe dekoracje” Rity Mielke, z której czerpałem sporo inspiracji. Przepis na takie coś? Proszę bardzo. Przy tych zdjęciach użyłem dwóch połówek kokosa (niekoniecznie równych), mąki, 4 lasek…cynamonu niestety, wstążek (złota z brokatem i czerwona), świeczki wstawki, sztucznej szyszki i zapalniczki. Z jednego boku walicie lampę biurową (żadnych LEDów, tylko ciepłe, żółte światło), od góry dobrze podświetlić trochę mączny śnieg na bombce i przynajmniej spróbować złapać ostrość na niego. Przy wszystkim pamiętajcie o zachowaniu jakiegoś fotosensu, linii, proporcji. Sukces jest wtedy kiedy uda wam się ustawić sporo rzeczy w jedną, spójną całość i uda się przy okazji pstryknąć ciekawe zdjęcie. Całość położyć na czymś typu koc, czarny materiał. Pamiętać o tle, żeby nie było tam widać czyjejś nogi, szafki, brudnych skarpetek czy innych śmieci. Unikajcie też ujęć z szerokiego kąta, mimo że kusi jak cholera. Zbliżenia jak najbardziej wskazane. W tle, zależnie od tematu zdjęcia, może być coś związanego z 1 i 2 planem (np. jak fotografujemy naleśniki, to w tle może stać ładnie rozmyty słoik z malinami). Tutaj akurat tła zachowałem jak najmniej jako, że foty były robione na łóżku w pokoju. Nie są może one jakieś mega hiper ekstra wypaśne, botu i tam słabo z ostrością (nie ma “żylety”), ale niewątpliwie kojarzą się ze Świętami. Przyznam, że odrobinkę photoshopa dodałem, typu światło itd. ale nie zmieniłem całkowicie foty. A więc wszystkiego najlepszego i wesołych Ś.