TIR czyli Typowa Impreza Rodzinna



Postanowiłem spojrzeć na TIR z innej perspektywy. Ogólnie w scenach codziennych trzeba się doszukiwać jakichś układów, wzorów działań itd. Czasami nie fotografujemy tego do czego jesteśmy przyzwyczajeni, bo myślimy, że to nieciekawe. Nic bardziej mylnego. Przeczytałem dzisiaj wywiad z Tomaszem Wiechem, byłym już fotoreporterem krakowskiej “Wyborczej”, zajrzałem na jego bloga i szczerze mówiąc jestem pełen podziwu. Też zawsze uważałem, że pasjonujące rzeczy dzieją się nawet 10 metrów od domu, ale zdjęcia T. Wiecha pokazują jak odnaleźć te nieprawdopodobne nastroje i wyłaniają prawdziwy sens tych sytuacji. I to właśnie dzieli pstrykaczy od fotografów! Myślenie przez obiektyw! Nie wystarczy pstryknąć gości przy stole, ale trzeba przyjrzeć się im i wszystkiemu co ich otacza- co jedzą, o czym rozmawiają, w jakim są nastroju, jak są ubrani, czy gestykulują itp. Podjąłem próbę doszukania się właśnie czegoś nowego. Na zdjęciu wyżej spojrzałem na rodziców przy stole, uznałem że siedzą, rozmawiają, jedzą obiad, machają rękami, obracają głowami szybciej lub wolniej, podają sobie jedzenie. Potem spojrzałem na stół, wszystko leży i stopniowo znika w ustach towarzystwa. A potem spojrzałem pod stół na nogi, a tam kompletny spokój. Pstryknąłem. Jak wyszło, zależy od gustu. Mam niedosyt, że nie zrealizowałem w pełni tematu, że zła kompozycja, było pokazać razem ze stołem…ale dobra niech będzie. Nie ma zdjęcia idealnego. Będzie następna TIR, będą nowe zdjęcia 🙂