Jedne z wielu hobby mojego ojca, czyli modelarstwo oraz rzeźba. Od góry pierwsze zdjęcie to środek procesu tworzenia okręciku z łupiny po orzechu włoskim. Można! Zapałki, materiał, nitki, farby, klej. Następne zdjęcie to już produkt końcowy. Coś pięknego. A to wielkie to okręt wykonany z połówki po…kokosie. Pamiętam, że chyba dawno temu w podstawówce koledzy mi powiedzieli, że nie da się zrobić okrętu z połówki po kokosie. Teraz im łyso 🙂 Wrócę do tematu jeszcze, bo oprócz okrętów mój tata ma w kolekcji własnej roboty: żołnierzy pierwszej i drugiej wojny światowej, samoloty, diabły, aniołki, gołe baby oraz pociski artyleryjskie. Spytałem go teraz co jeszcze rzeźbi, bo mogłem coś pominąć. Powiedział: co się da. To jest artysta!