Do Łodzi zawitała wiosna a wraz z nią targi sprzętu foto i wideo. Muszę przyznać, że jestem lekko rozczarowany tegoroczną edycją. Nie to, że są źle zorganizowane, w żadnym wypadku. Ale brak chociażby Nikona uczynił ten event niekompletnym. Zawsze można było popatrzeć na coś ze swojego “systemu”. W zeszłym roku jakoś to lepiej wyglądało. Ale zdecydowanie było kilka ciekawych rzeczy. Poza masą akcesoriów i gorących hostess/modelek można było podziwiać coś takiego, jak przedstawiona na powyższym obrazku Leica. Nie wiem co to za bydlę, ale wyglądało fantastycznie. Obok była jeszcze Leica M9. Tak na marginesie, to odebrałem z naprawy Zorkija po dziadku i po 10-minutowym zakładaniu filmu zacząłem czerpać przyjemność z pstrykania tym cudeńkiem. Ciekawe jakie będą tego efekty. Marzy mi się cykl czarno białych zdjęć Łodzi. Taki album moim okiem. Dosyć tych obesranych podwórek i śmietników. Łódź to coś więcej. Cholera mnie ciska jak każdy kolejny konkurs fotograficzny o Łodzi wygrywa fota lumpa przed kamienicą, albo wysepiowana uliczka z brakiem kanalizacji.

Ale wracając do targów to trwają jeszcze dwa dni więc można zwiedzać dalej. Poza tym to wielkie, zielone monstrum Sigmy (fot. wyżej) było w zeszłym roku! Tak tak, nihil novi!