Fotografia „DS” / ‚FM’ Photography

„DS” czyli „Dla Siebie”. Takim mianem określam tematy zdjęciowe, które realizuję wyłącznie w celu uzyskania zamierzonego nastroju na zdjęciu. Nie są to zdjęcia typu „bo chciałem pokazać jaki mam ładny pierścionek”. Takie fotografie mają wartość emocjonalną. Zazwyczaj się takowymi nie chwalę w internecie, są dla mnie (na przykład na tapetę w komputerze). Liczę się z faktem, że prezentując tutaj dwie z nich pozbawiam je miana zdjęć „dlasiebiowych”, no ale cóż.

Tematów jest mnóstwo. Ale szukanie samym okiem nie wystarczy. Tematy przychodzą same, ze wspomnieniami. Drugie zdjęcie to podświetlony kryształ górski w specjalnie ułożonym schowanku z gałązek i kawałków drewna. Bez wyjaśnienia do sensu się nie dojdzie. Otóż uzyskany tutaj obraz przypomina mi pewien serial emitowany przez TVP lata temu „Tajemnica Sagali”. Będąc małym szkrabem oglądałem z zapartym tchem. Historia tyczyła się magicznego kamienia rozwalonego na siedem części po całym świecie oraz dwóch chłopców, którzy wyruszyli w podróż, żeby części połączyć. No i zazwyczaj moment łączenia wyglądał tak, że jeden z nich przykładał część kamienia do drugiej, która wyglądała podobnie jak na moim zdjęciu – ukryta gdzieś w skale, świecąca się na niebiesko. Takie sceny zapadły mi głęboko w pamięć. Więc czemu jej nie odtworzyć?
Pierwsze zdjęcie od góry, podobnie jak i drugie, zostało zrobione w garażu na mojej działce. W tylnej części stoi bardzo stara, skrzypiąca szafa pełna pustych słoików i naczyń. I po raz kolejny odwołuję się do wspomnień z dzieciństwa. Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem od razu uległem wpływom kreskówek i horrorów, uważałem że coś w niej żyje. Oczywiście się nie myliłem, ale o pająkach tu pisać nie zamierzam. W każdym razie, szafa ma bardzo piękne zdobienia przy kolumnach, a ponieważ fascynują mnie różnego rodzaju starocie, umieściłem na niej starą srebrną obrączkę kupioną chyba za 15 złotych gdzieś w Koszalinie. Sceneria wręcz idealna – pajęczyny, kurz, światło wpadające przez małe okienko. W zasadzie niewiele trzeba było doświetlać. Z około 30 zdjęć to podoba mi się najbardziej.
Zachęcam wszystkich do podjęcia się wysiłku i utrwalenia nastroju na zdjęciu, czegoś osobistego, czego historię znacie tylko wy. I nie popełniajcie mojego błędu – nie umieszczajcie tego w internecie. Wtedy historia jest „o kant d… rozbić”. W końcu to fotografia „DS”
Aha, takie podświetlenie kamienia jak na drugim obrazku można uzyskać przez wymontowanie z zapalniczki z latarką samej latarki. Uwaga na baterie, bo łatwo się gubią. Dobrze jest obkleić je plasteliną. Potem odginać odrobinkę drut od żaróweczki do blaszki i jest „lajt” jak się patrzy 🙂
Powodzenia!


‚FM’ means For Myself. That’s how I call certain photo-projects on which I work only to achieve the kind of atmosphere that is known to me and brings back memories. This is not the kind of photography when I brag about having something nice. Such pictures have an emotional value. Usually I don’t show them on the Net, just keep them for myself (wallpaper for Windows). I know that by presenting two of them here they will no longer remain ‚FM’ish, but oh well.

There are a lot of themes to look at. Best thing about it is that they always come with memories, out of the sudden. Second picture is a crystal-like stone, highlited with a small, blue light and hidden in a self-made wooden teepee. No explanation, no sense right?. Well this kind of effect reminds me of an old TV series „THe Secret of Sagala”. Years ago when I was a youngster I loved watching it. The story was about a magical stone, crushed into seven pieces across the world and two boys struggling to merge them together again. So when the moment of merging of another part came, it looked much like the thing I got on this very picture. When we are kids, many things pop into our heads and don’t want to leave it for a long time. So why not use that? 🙂
Both pictures shown here were taken in the garage of the house were I spend my holidays in August. The second, more hidden part of it is great, because of that old wardrobe, filled with dusty things. And once again, childhood story. When I saw it for the first time I immediately became scared because maybe „Something was inside”. AND I wasn’t wrong, but who cares about huge, black spiders. Anyway the wardrobe has an amazing design and since I’m always fascinated with old stuff, I decided to put an old 5$ ring I bought somewhere in Koszalin. Perfect scenery – dust, spiders’ webs, daylight breaking through a small window. Nothing to set more.
Everyone should try ‚FM’ photography, make the effort (it’s more fun than you think), capture something which will take you back in time. Only you. And don’t repeat my mistake of putting it on the Net. If you do that, your history is useless. That’s what ‚FM’ is all about.
Ow, one more thing. That blue light I used is a small LED taken from a lighter. Just watch not to lose the batteries.
Good luck!