Wschód pełen bloków / East is full of blocks

Europa wschodnia wypchana jest blokami. Miasto się stara i maluje je tak, żeby jakoś wyglądały. A ludzie biorą spraya i walą na murach własne teorie. Kurczę, rozumiem murale, festiwale graffiti itp. bo fajnie to potem wygląda i miło popatrzeć. Ale takiemu nie dociera, że jak walnie mazadło na mur swojego bloku, to potem spółdzielnia podwyższa komorne i to on (albo mamusia) w rezultacie płaci za czyszczenie/odmalowanie ściany. Następnie się dziwi, że kieszonkowe niższe dostał. To samo ze stadionami. Kibice w całej Polsce się oburzają, że rząd nie daje, albo daje mało, na odnowę stadionów (pomijam budowę nowych, tam jakoś idzie). A po cholerę wyrzucać któryś raz z rzędu kilkaset tysięcy na nowe siedzenia, jak na najbliższym meczu tałatajstwo wszystko wyrwie i rozpieprzy. W wiadomościach pytają kiedy to się zmieni…pytanie retoryczne. A wisienką na torcie są starania mojej Łodzi o bycie Europejską Stolicą Kultury w 2016 roku. Co z tego, że w parku ułożyli napis z kwiatów, co z tego, że stoją specjalne kosze na psie gówienka, co z tego, że Piotrkowską „wyczyścili”? Łódź to więcej niż Piotrkowska i Manufaktura. Ale podejrzewam, że nawet jakby działania objęły całe miasto, to skutek byłby zerowy. Bo kultura to także ludzie, a ich zmienić najtrudniej.

Eastern Europe is full of blocks. The authority is making the effort and tries to paint them so they could look nice. But people just take some spray and simply ruin everything by painting useless vulgarisms etc. Damn it, I understand that there are various festivals during which real artists can express their feeling with graffiti. At least it looks cool. But a normal idiot won’t understand that when he puts his boring rants or names of his favourite football club on the wall of his block, he is the one that is going to pay for it, as the rent will de raised for painting his shit over. Next morning he is mad at his mother for not giving him enough money. Same thing is with stadiums. Sports fans all across Poland are mad at the government for not giving enough cash for repairment of broken stuff. But why should they pay thousands for making new seats while during the next match, hools will destroy everything again. In the news they ask when things are going to change…kinda rhetorical question. And here’s the kicker. Lodz, my city, is making its best to become The European Capital of Culture in 2016. But what does making a huge logo of flowers in the middle of the city mean, what do new buckets for dog shit in the parks mean, what does „cleaned” Piotrkowska Street mean? Lodz is much more than Piotrkowska St. and Manufaktura Centre. But I suppose that even if the effort of making my city prettier did spread in every part of it, nothing would be different. Because culture means also people. And they are the hardest to change…