Wracając dzisiaj z uczelni postanowiłem się trochę przejść. Bo w sumie czemu nie? I tak się przeszedłem z aparatem na szyi aż do samego domu. Nucąc sobie jakiś blues uznałem, że nawet przy kompletnym zniechęceniu i braku pomysłu do fotografowania, zawsze się coś jednak znajdzie, tak samo z siebie. Na przykład stara stacja benzynowa w samiutkim centrum miasta. Taki kompletnie inny świat. Trochę się spóźniłem, bo jakieś dwa tygodnie wcześniej kilku studentów zawiesiło sobie na niej opony-huśtawki (już ich niestety nie ma). Ale i tak mimo swojej brzydoty pasuje tam idealnie. Kamienice, kamienice, skrzyżowanie i bach, nagle opuszczona stacja benzynowa! Szok! Spodobały mi się też schody koło Białej Fabryki Geyera. Oraz napis “Kocham Cie” na murku koło stawu. No i zdobienia na jednej z kamienic (między Katedrą i Św. Mateuszem). Każdemu polecam taki długi spacer, po prostu pójść przed siebie. Robi lepiej niż szybki powrót do domu autobusem i walnięcie się na kanapie.






After finishing my classes I decided to walk a bit. And so my “walking a bit” ended near my doorbell. Crooning some blues on my way, I came to a conclusion that even if the world seems flabby and we have no will to take pictures, there’s always something that will attract our attention. For example an old gas station in the middle of the city. I was a bit late with this one, as few weeks ago some students installed few of those tyre-swings (but now they were gone). And even that the station is awful, it fits perfectly where it is placed. Such a different place, contrast. Different world. I also liked the stairs near the famous Geyer’s White factory, the “I love you” statement near the pond. Also tenement house architecture (house between the Cathedral and Saint Mathew’s Church). I can recommend this kind of a stroll to everyone. Just walk, don’t think about your problems. Works better than a fast bus trip home and being a couch potato for the rest of the day.