Wieczory / Evenings

Lubię zimowe wieczory. Nie tylko w domu, ale również na zewnątrz. Nieważne jaka jest pogoda, zawsze jest ciekawie. Światło gra według zasad człowieka, nie przyrody. Latarnie rzucają ciepłą poświatę na śnieg, a we mgle pracują jak ich większe, morskie koleżanki, oświetlając drogę kierowcom. Wszystko to sprawia, że droga z uczelni do domu jest ciut przyjemniejsza. A na zdjęciu zmarznięta Św. Faustyna na Placu Niepodległości. Mimo, że nie jestem zbyt religijny, to jakoś mi się jej żal zrobiło.

I like winter evenings. Not only at home but also outside. It doesn’t really matter what kind of weather it is, there’s always something interesting to see. The light acts according to people’s rules, not nature ones. Street lamps cover the snow with a warm glow and when there’s fog, they work like those sea lighthouses, illuminating the road for drivers. All those things make my trip home a bit better. Picture shows „winterized” (more like frozen) Saint Faustine on the Independence Square. And although I’m not a religious person, I felt sorry for her.