Dachy / Roofs

Kiedy ludzie myślą o Łodzi, to od razu mówią Manufaktura i Piotrkowska. A Łódź to nie tylko centra handlowe, różne kultury czy pozostałości po fabrykantach. Chociaż do tego ostatniego punktu można już przyporządkować moje zdjęcie, przynajmniej kontekstowo. Niedawno wykopałem na strychu szkice Łodzi sprzed wielu lat, ukazujące miasto naszpikowane kominami fabryk. Jak w filmie “Yellow Submarine” przy kawałku Eleanor Rigby genialnych Beatlesów – o równej godzinie słychać gwizd i “lonely people” maszerują do fabryk. W Łodzi było kiedyś tak samo, w czasach gdy była jeszcze tekstylną stolicą Polski. Dzisiaj tych większych kominów jak na lekarstwo, ale kamienice widziane z odpowiedniej perspektywy nadal straszą ceglanymi monstrami, chociaż innych gabarytów. Z jednej strony cieszę się, że komuna mnie ominęła i żyję w normalnych czasach, ale z fotograficznego punktu widzenia chciałbym wtedy być na ulicach mojego miasta i dokumentować życie na zdjęciach. Z drugiej strony to może truję, dzisiejsze czasy są tak samo ekscytujące, tylko brakuje nam porównania z tym co będzie – a tego nie da się przewidzieć.

When people think about Lodz, they immediately jump to Manufaktura or Piotrkowska St. But this city is not just malls, different cultures or old factories. Though my photograph could be connected with the last point I just gave. I recently found a number of drawings of Lodz that were made during the years when the city was a textile capital of Poland. What one of them shows is a city literally nailed with tall smokestacks. Just like in the movie “Yellow Submarine” by Beatles when you see fragments of Eleanor Rigby and “lonely people” marching to work in the morning with the factory howling above them. It used to be the same here. Today, on the other hand, most of the factories are dead and waiting to be demolished and from hundres of those chimneys we had…now there’re only a few left. I’m glad I live in normal times but from a photographic point of view I wish I lived back in the 50s, just to see how everything looked like and take pictures. Or maybe I”m just whining and not appreciating the value of today’s Lodz. I think we just lack the perspective of what will follow…but no one can see the future after all.