Pożegnanie dla dworca / A farewell to a train station

-Panie, w latach 70tych byłem tutaj fryzjerem, wymarzona robota! Klienci walili do drzwi, co jeden to „golonko” i to szybko, bo pociąg za pięć minut mu odjeżdżał. Żyć nie umierać. A teraz to wszystko się rozpierdziela. Wtedy żyła złota, tera to najwyżej żyła na dłoni.


Taką opowieścią i wieloma innymi uraczył mnie człowiek, którego spotkałem na dworcu Łódź Fabryczna 3 dni temu, kiedy wykorzystałem 2 godziny wolnego na zdjęcia. A dlaczego się pofatygowałem? Bo dokładnie kilka minut temu, zbudowany w 1865 roku dworzec Łódź Fabryczna, został zamknięty. Za to w ciągu 42 miesięcy powstanie nowy dworzec, szesnaście metrów pod ziemią. Ogromna inwestycja, będzie najnowocześniejszy w Polsce! Radość mnie ogarnia, Łódź na to zasługuje. Ale, mówiąc wprost, smutno mi jak cholera, bo to kawał mojego dzieciństwa.

Kiedyś z Fabrycznej jeździłem na działkę, jeszcze zanim okazało się, że busikiem taniej. Niesamowita frajda, plątanina torów, 4 perony no i syf nie z tej planety. Jednak wszystko miało swój urok. Marsz do kasy, pełno bezdomnych zawsze spało na ławkach, liczne budki z hot-dogami, zapach ciastek Fornetti i chyba najbardziej magiczne miejsce – bar Bonanza. Zjadłem tam pierwsze w życiu frytki, pamiętam to do dziś, gdzie siedziałem, jak byłem ubrany, jak one smakowały. Magia! Nosowy głos z głośnika zapowiadający pociągi, stare zegary pod wiatami, kiosk z kawą, kanapki na podróż, zasikany kibel…można by tak wymieniać bez końca. Potem przestałem jeździć tak często no i rzadziej bywałem na Fabrycznym. A wspomnienia zostały.

W czwartek odwiedziłem to miejsce po raz ostatni przed zamknięciem. Oficjalna impreza odbyła się dzisiaj, ostatni pociąg żegnały setki ludzi. Wolałem uniknąć tłumów i sfotografować to, jaki był na co dzień. Bar Bonanza zamknięty, biura i kioski są likwidowane i generalnie czuć, że na coś się zanosi. Jednak już 3 dni temu można było spotkać pełno ludzi z aparatami, wycieczki ze szkół czy zwykłych przechodniów chcących popatrzeć i powspominać. Nie ma chyba łodzianina, który z Fabrycznym nie wiąże jakichś wspomnień. Wspomniany przeze mnie na wstępie pan czekał na swoją żonę i przy okazji trochę pozwiedzał. Łzy miał w oczach, zdjęcia nie chciał, ale nasłuchałem się wielu kapitalnych wspomnień. Uwielbiam słuchać ludzi i ich opinii – zawsze z natury chcą się przed kimś wygadać. No bo kto inny jak nie oni tworzyli historię tego dworca.

Plany na nowy dworzec gotowe, ekipy budowlańców gotowe, od jutra panowie będą zasuwać. A co się stanie z samym budynkiem? Przez ostatnie lata nie był zachwalany – najwyżej ze względu na architekturę i wiek. Niestety liczne moczymordy, smród, śmieci no i niszczejące mury nie robiły najlepszego wrażenia na przyjezdnych. Ale co zrobić, w Warszawie też paskudnie. No, smrody smrodami, ale budynek piękny i szkoda by było burzyć. Z tego co słyszałem, ma wejść spec i ocenić czy nadaje się do zachowania i odnowienia. Byłoby fantastycznie.

A więc wspomnieniami i tęsknym spojrzeniem żegnam Łódź Fabryczną. Zarazem cieszę się, bo powstanie miejsce, które zacznie nowy rozdział w historii miasta, być może nawet dłuższy niż 146 lat.

Jutro za to wybieram się na dworzec Łódź Chojny, który po 12 latach przerwy wraca do pracy! Ale to już materiał na inny post 🙂

-Oh man, in the 70s I was a barber here, it was my dream job back then! Clients every five minutes, fast shaving ‚cos they had a train in a second and had no time. Perfect life. Now everything is screwed up. Was a real goldmine, now it’s just a cold cave.


I’ve heard such a story from a man whom I met 3 days ago at the Lodz Fabryczna railway station. Managed to use my two hours of spare time. And why did I go there? Because just a few minutes ago the station, which by the way was built in 1865, has been closed. During the next 42 months, a new, underground railway station will be built. Over sixteen metres under the ground, huge investment, the most modern in Poland! I’m o excited about it but also can’t say I don’t feel sad as well. It’s a great part of my childhood. I mean, I have absolutely nothing against making the new one, but I look at the old one with nostalgy. 

I used to travel to my aunt’s house from Lodz Fabryczna. Before we got to know that a bus ischeaper and better. That was a lot of fun indeed. I loved the rail maze, those four platforms, didn’t even mind the filth and stink – everything had it’s charm. Waiting by the ticket-office, numerous hot-dog kiosks, junkies sleeping around and of course the smell of those Fornetti cookies. Nothing beats the most magical place though – famous Bonanza bar. I ate my first fries there, I vividly remember that moment even today, I recall where I was sitting, how I was dressed and remember even the taste of the fries. The modified voice of the lady announcing the trains, old clocks, people rushing for their leaving trains, coffee places, sandwiches before the trip, filthy WC…a neverending list. Then I stopped travelling by trains and visited the place quite rarely. Still, the memories survived.

That Thursday I visited Lodz Fabryczna for the last time before closing. The official good bye party took place today but I wanted to avoid crowds and see the everyday station. Bonanza was long time closed, offices and kiosks dead and you could get the feeling that something was going on.But even 3 days ago you could see people with cameras, groups of school kids doing some sightseeing or even random people who wanted to stop and see how everything looks. I doubt that there’s a person from my city who has no memories connected with Lodz Fabryczna. The man mentioned at the beginning was waiting for his wife. He was almost in tears, deeply touched, didn’t want a portrait but at least I heard many amazing stories. I love talking to people and listening what they have to say – everyone wants to talk about stuff that bothers him/her. After all it’s the people that create the history.

The plans for the new station are ready, building team is ready, they start tomorrow. And what will happen to the old building? Well during the past few years it did not really gain a positive opinion – people only admired the architecural style and it’s age. Unfortunately, junkies, filth and the terrible smell didn’t make a good first impression on newcommers. Well, Warsaw isn’t that pretty either. I hope they will keep the building and renovate it – that’s up to a specialist who is about to visit and check it. Fingers crossed!

So with a dose of old memories  and nostalgy I say bye bye to Lodz Fabryczna. At the same time I am happy that in four 3,5 years a new station will rise and start a new, maybe even longer than 146 years, chapter in the history of Lodz.

Tomorrow, however, I’ll be visiting Lodz Chojny – a 1903 train station which will be reopened after 12 years of break. But that’s a story for a different post 🙂