Kaboom!

Dobre wieści! Po wielu nocach kładzenia się spać o godzinie, kiedy to na niebie robiło się już jasno i gołębie czyściły celowniki przed kolejnym ciężkim dniem srania ludziom na głowy, kserowaniu książek i wertowaniu pdfów, obejrzeniu Egzorcysty 11 razy, około 100 kawach i 200 łyżeczkach cukru, wielu opakowaniach sera w panierce do piekarnika z Lidla i bodajże 3 butelkach ketchupu wysmarowałem w Wordzie cudowne i pełne błędów 32 strony licencjatu. W związku z tym ponownie mam czas na robienie zdjęć!

Zaczęło się lato i wraz z nim sezon burzowy (normalnie zaczyna się wcześniej, ale jakoś do tej pory nie było okazji zobaczyć spektakularnych piorunobić nad Łodzią). Niektórzy podczas nocnych burz nie śpią, bo się boją, bo nie mogą, bo im błyski przeszkadzają. Ja nie śpię, bo klincuję w oknie z aparatem, nieważne czy o północy czy o 5 nad ranem. Jest w burzy coś hipnotyzującego. Człowiek się zawiesza i próbuje ogarnąć ogrom i majestatyczność sił natury. To samo jest z morzem. Fotografowanie tego wszystkiego to podwójna frajda. Nastawia się migawkę na 6-8 sekund, można na dłużej jak ktoś chce złapać więcej błyskawic na raz… i się czeka. Czasem się ręka spóźni i na zdjęciu wychodzi 6 sekund ciszy. Ale innym razem, trafi się idealnie i wówczas dostajemy kilka megabajtów czystej radości dla oka. Ten moment kiedy wiemy, że aparat naświetla zdjęcie i nagle przed obiektywem przechodzi cały labirynt białych i niebieskich nitek – bezcenny.

Grunt to burzę wyczuć. Każda jest inna, każda ma swoją rytmikę i tempo. Są powolne i wlokące się, ale są też dynamiczne i szybkie. Najlepszy rodzaj to jednak burze bez obfitego deszczu, przynajmniej dla mnie. Ulewa zazwyczaj bierze się z niskich chmur, które mogą zasłonić błyskawice albo wywołać niechciany efekt mgły na fotce. Lepiej poczekać na klasyczną dwufazówkę z jedną falą deszczu i mocnym uderzeniem. Jeśli chodzi o celowanie, to zazwyczaj staram się objąć środek i jeden bok komórki burzowej. Kolejna sprawa to nie naciskać rozpaczliwie migawki zaraz po jakimś pięknym okazie, bo nic z tego nie będzie i zmarnujemy cenny procencik baterii, który może się później przydać. Burza jest jak piosenka, trzeba poczekać aż skończy się zwrotka, żeby przejść do refrenu. Co do scenerii to najlepsza jest jednak wieś, pole, otwarta przestrzeń. W mieście też oczywiście można trafić piękną klatkę, ale liczy się miejscówka z ładnym planem (widok na wieże, kościoły itp.) Trzeba pamiętać o bezpieczeństwie i nie stać na owym polu z kluczami w ręku i wymachując antenką. Lepiej schować się w samochodzie albo robić z okna domu jeśli ktoś takowy w dogodnym miejscu posiada. Warto też wiedzieć gdzie jest nachodząca burza, żeby móc się przygotować. Po błysku odliczać sekundy aż do grzmotu i podzielić przez 3. Otrzymamy przybliżoną odległość w kilometrach. Przydają się też mapy burzowe, jak na przykład www.burze.dzis.net.

Burza z wczoraj (20.06.2012), z okna mojego pokoju.

Good news! After many nights spent on going to sleep when the Sun was waking up and pigeons were cleaning their crosshairs before yet another day of shitting on people’s heads, copying books and reading pdf files, watching the Exorcist over and over and over and over again, 100 coffees and 200 sugar cubes, numerous Grilled Cheese boxes from Lidl and 3 bottles of ketchup I managed to create a 32 page long BA thesis. This means I now have time for photography!

Summer is starting and together with it – the storm season. Well, usually it begins earlier but the sky was pretty empty. Some people can’t sleep during night storms, some are afraid. I can’t sleep because I’m sitting by the window with my camera, taking pics. I can do this all night and I don’t see it as a waste of time, not at all. There’s something hypnotizing about thunderstorms. Something that makes you look at it, all amazed and impressed. It has a sort of majestic power, just like the sea. Photography in that case means double fun. You set the shutter for 6-8 seconds (or longer, depends how you want the picture to be) and wait. Sometimes you miss and 6 seconds of photosilence but sometimes you don’t and you get a few MB of pure happiness!

The key is to feel the storm. Each of them has a different rhythm. There are slow ones that take their damn time which is annoying like hell but there are also dynamic and intensive storms. I prefer those without rain, because otherwise the clouds may cover the lightnings and the falling rain combined with long shutter time gives a fog effects on the pic. Also, if it comes to aiming, my strategy is to get the middle and one side of the storm cell. Important thing to remember is to never take desperate pictures after you miss a good lightning. A storm is like a song, you have to wait for the chorus. City is not the best landscape for storm, although if you get the right place, it adds drama to the picture. I prefer open spaces like fields. Of course safety comes first so it’s better to hide in a car or do the whole thing from an opened window. best way to judge how far the storm is, is to count seconds between the lightning and the peal and divide it by 3. That way you get an approx. distance in kilometres. You can also use “urrent storms” maps in the net. On the pic: yesterday’s storm, intensive and beautiful 🙂